Wednesday

Wednesday – Ela

Dzień dobry w środę.

Otrzymałam maila, na którego postanowiłam (za zgodą nadawcy oczywiście) odpowiedzieć na blogu. Pomyślałam, że niektórzy z Was mogą mieć taki sam dylemat. Mianowicie sprawa dotyczy książeczek, a dokładniej kwestii czy należy książeczki w języku angielskim mieć. Należy. To odpowiedź skierowana do rodziców umiejących angielski w sposób komunikatywny i nie robiących błędów przy wymowie. Już wielokrotnie powtarzałam, że dzieci uczą się głównie przez słuchanie. Dlatego też książeczki z dużą ilością tekstu dla dzieci starszych są bardzo dobrym źródłem języka. Tak samo jest przecież z naszym językiem ojczystym. Możemy też wybrać książeczki obrazkowe z angielskimi pojedynczymi słówkami. Myślę jednak, że tych akurat kupować nie musimy. Każde dziecko ma na pewno w swojej biblioteczce wiele takich książeczek z polskimi napisami. Naszą rolą teraz jest wykorzystanie tych książeczek do nauki angielskiego poprzez zastępowanie polskiego słowa angielskim. Bardzo proste, prawda? Gorzej może być z dłuższym tekstem. W przypadku rodziców znających angielski na poziomie średnim, tłumaczenie tekstu mija się z celem. Zwłaszcza jeżeli tekst jest długi. Nie będziemy przecież bawić się w tłumaczy.

Jednak pomiędzy typowymi książeczkami obrazkowymi, a tymi z długim tekstem są jeszcze książeczki dla najmłodszych dzieci z bardzo prostymi zdaniami. My mamy ich bardzo wiele i teraz, kiedy już Mała Mrówka buduje zdania znacznie dłuższe niż te w książeczkach, ja używam ich do “czytania” w języku angielskim. Zdania bywają bardzo proste i rodzic znający angielski trochę lepiej powinien sobie z nimi poradzić. Tym samym zachęcam do przejrzenia biblioteczki. Czasami całkiem niepotrzebnie kupujemy książki w języku angielskim (które są dosyć drogie) mając u siebie na półce całkiem pokaźną kolekcję.

Tak jest właśnie w przypadku książeczki, którą chciałam Wam dziś pokazać.

W rączki Małej Mrówki wpadła książeczka wydawnictwa Zakamarki “Kwiatki od Eli”.

zakamarki_logo2a_zmweb

Książeczka dla najmłodszych dzieci, która możemy również wykorzystać do nauki języka angielskiego. Ilustracje oddają w pełni treść, a zdania są bardzo proste. W sam raz na wspólne “czytanie” w języku angielskim. Ja z Małą Mrówką “przeczytałam” całość omijając trudniejsze (moim zdaniem) wyrażenia.

Zadawałam również pytania:

  • Where is Ela in an elegant dress?
  • Where are the flowers for her mummy?
  • Where is Ela with a yellow flower?
  • Where is Ela shouting?
  • Where is Ela’s daddy?

Dodatkowo skserowałam wszystkie obrazki, powycinałam  i poprosiłam Małą Mrówkę o ułożenie historyjki o Eli w poprawnej kolejności. Gdy układała, ja na bieżąco komentowałam każdy obrazek i opisywałam, co się na nim dzieje.

  • Ela is wearing an elegant dress
  • Ela is thinking
  • Ela is going out
  • Ela is smelling a yellow flower
  • Ela is shouting
  • Ela is coming back home

Zachęcam do oglądnięcia zdjęć oraz przejrzenia Waszej biblioteczki. Podkreślam jednak, że tego typu ćwiczenia mogą być prowadzone przez rodziców znających angielski na tyle, żeby bez problemu byli w stanie przetłumaczyć poprawnie zdania. Należy wybierać książeczki z wieloma ilustracjami i krótkimi zdaniami. Nie możemy spędzić nad jednym zdaniem dużo czasu, bo przecież czytamy 🙂 U nas Mała Mrówka nawet nie zauważyła, że książeczka jest napisana w języku polskim. Czyli sukces 🙂

image2image3image7image image6 image5 image4   image1

 

Advertisements

2 thoughts on “Wednesday – Ela

  1. Miałam ten sam problem. Jestem nauczycielem – uczę malutkie dzieci języka angielskiego, ale jednocześnie jestem miłośniczką książek obrazkowych i w większości posiadam wydania polskie. Zastanawiałam się właśnie jak to rozwiązać? Miałam wrażenie, że czytając polską książkę po angielsku idę jakoś na skróty (?), lub oszukuję samą siebie – w każdym razie miałam jakiś opór, ale muszę w końcu spróbować. Chociaż uczulam, że na allegro da się czasem kupić fajne książki po angielsku(używane) naprawdę za grosze – jakiś czas temu za 12 zł kupiłam “Monkey Puzzle” a ostatnio za 3 zł kupiłam “The Gruffalo” – dzieci je uwielbiają. Takie perełki zdarzają się jednak niezbyt często a cena książek anglojęzycznych, jak wspomniałaś, jest znacznie wyższa. Pozdrawiam 🙂

  2. Hej Kamila 🙂 Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Myślę, że nie taki sposób pracy z dziećmi nie jest pójściem na skróty. Małe dzieci nie zauważą podstępu 😉 I masz rację z allegro – czasami znajdą się perełki, ale trzeba spędzić dużo czasu na poszukiwaniach. Ja niestety nie mam aż tyle czasu, więc próbuję inaczej. Powodzenia i pozdrawiam 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s